O autorze
Nazywam się Michał Michalak i piszę o muzyce w portalu INTERIA.PL. Żeby nie być gołosłownym w tym, co robię, muzyki czasem też słucham. Wcześniej zahaczyłem o redakcje “Gazety Krakowskiej” i “Wprost”. Wydałem też książkę pod tytułem “Tajemnica znikających łyżeczek”, która opowiadała o tajemnicy znikających łyżeczek. Kiedy nie piszę, oglądam amerykańskie seriale, wcinam sałatki, zrywam z dziewczynami, czytam Pilcha i latynoskich zboczuchów. Czasem próbuję być zabawny. Pracuję nad tym.
Ostatnio biegam i to coraz szybciej. Ha!









Komentarze
uuu Panieee…to mamy coś wspólnego..;) tyle że bez tego…yyyy…”zrywam z dziewczynami”…;D;D, pozdróweczki ;)
fajny jesteś
Właśnie tu trafiłem, sympatyczny blog. Bycie zabawnym nawet Ci wychodzi ;) Ale skoro już tak dbamy o język, to popraw (jeśli to nie cecha szablonu bloga) daty, pod którymi zamieszczasz cytaty. Nie “22 styczeń” czy “15 grudzień”, ale “22 stycznia” i “15 grudnia” ;)
Pozdrawiam!
Aneta, Ewelina, Grzesiek – dzięki, pozdrawiam:) Co do dat to niestety jest to kwestia szablonu, ale pracujemy nad tym. Znaczy ja nie pracuję, bo ja się znam tylko na pisaniu i na jeszcze jednym się znam…
Panie Michalaku!
Świetnie Pan piszesz o muzyce. Czytam Pana teksty od dość dawna, no i pod wrażeniem zawsze jestem.
A do tego, stary dosyć jestem. Czyli, porzekadło o wróblu stosować trza. A! Bym zapomniał. W dalekiej przeszłości, ukończywszy muzyczne,wyższe szkoły, brałem się za muzykę. Im bardziej się brałem, tym więcej
ochoty na rozbrat z NIĄ miałem. NO przecie, nie każden Karajanem się zrobi, choćby nie wiem CO.
Nie słucham już muzyki. Dobre kawałki znam, prawie na pamięć. Z nowych kawałków nie mogę złożyć choćby
jednego taktu. Na dziewczyny żem za stary.
Z wdzięcznością przyjmuję Pańskie pisanie. Nie trzeba słuchać, a wszystko sie wie.
pozdrawiam
Bardzo mi miło! Niestety, dobre pisanie o piosenkach nie zastąpi dobrych piosenek… Pozdrawiam serdecznie.
Dobrze Ci, Panie Michale, w tej muzycznej Interii? Bo szczerze powiedziawszy to chętnie bym się do was wybrała na jakieś sensowne praktyki ;)
Dobrze mi, owszem:) Zapraszamy!
Michał a może przerzucisz się na facetów??;) Hehe
Ciekawie piszesz. Aż chce się czytać… Pozdrawiam:)
Póki co nie mam takich planów;) Pozdrawiam i ja.
“zrywam z dziewczynami”..hahah..nie wiedziałam, że taki don juan z ciebie ;-P biedne dziewczynyy..;-)
Panie Michale,
przeczytałem właśnie artykuł “Stop grafomanii” o autorach tekstów piosenek. Napisany dobrą polszczyzną, w dodatku ciekawie, ale, na Boga, niechże chociaż Pan nie ulega idiotycznej manierze nieodmieniania polskich nazwisk na -o! Jakiego Tomasza Stańko?! Przecież Stańki, tak jak Fredry, Kościuszki itp. Tylko część zapożyczonych nazwisk pozostaje odporna na deklinację. Stańko typowo polskie. Nieodmienianie nazwisk na -o szerzy się ostatnio w mediach jak gangrena. U nas w Rzeszowie śpiewa pewien Hubert Bisto, a wszystkie lokalne media zapowiadają “Huberta Bisto” i mówią o “Hubercie Bisto”. Kiedyś w TVP 3 ktoś pytał, co wiemy “o Janie Matejko” (sic!). A przecież odmiana nazwisk to materiał obowiązkowy w szkole podstawowej!
Pozdrawiam.
Panie Mariuszu, ma Pan rację! Pozdrawiam!
Normalnie załamy jestem Pańską recenzją płyty “Łąkiłanda” nie interesuje się Pan taką muzyką to niech Pan nie pisze o niej recenzji.
Masakra, cienki Pan jesteś jak tygodniowy barszcz.
Wit.
Baaaardzo mi się tutaj podoba, rób to jeszcze!
Drogi Michale!
Jak obiecałam tak uczyniłam. Zajrzałam. Poczytałam, a nawet się roześmiałam. Ująłeś mnie już kluczowym cytatem z ‘Teksańskiego’, o mojej lubości do Pilcha nie wspominając… Duży plus. Pozdrawiam i obiecuję zaglądać:)
Zobacz ile nas łączy :D
Moim zdaniem bardzo pasuje do Pana zdanie “czasem próbuję być zabawny”. Jest Pan zabawny niczym pajac, tak samo zabawna jest Pana recenzja zespołu Łąki Łan. Widać, że Pan nad tym pracuje i osiąga Pan szczyty, mam tu na myśli szczyt żenady. Proponuję oglądać mniej amerykańskich seriali, a popracować więcej nad dystansem do świata i samego siebie. Podsumowując – jest Pan mięciutki jak kaczuszka.
Pani Karolino, cieszę się, że pragnienie obrony dobrego imienia zespołu Łąki Łan przywiodło Panią aż na “Język Elit”, blog – jak łatwo się domyślić – tańczący z gracją nosorożca po Himalajach żenady i nieśmieszności. Chciałbym przy okazji zaznaczyć, że dwukrotnie miałem okazję pisać o zespole Łąki Łan w kontekście festiwali, na których występowali, i nie przypominam sobie, bym się wtedy wyzłośliwiał, najwyraźniej Pani rady zacząłem wcielać w życie jeszcze zanim mi ich Pani udzieliła, taki jestem przewidujący;) Pozdrawiam ciepło, MM
Zakochałem się w pani Karolinie powyżej. Myślę, że pani Karolina jest najzabawniejsza na świecie. I z całą pewnością twardsza od swojej kaczuszki.
Jestem po lekturze artykułu dot. powrotu Edyty Bartosiewicz. Już wiem, ze Cię lubię w piśmie i mowie też pewnie, więc biorę Twojego bloga w ciemno. Tak mi dopomóż Bóg, hahahah. Pozdrawiam. Tak trzymaj! Ps. istnieją dziewczyny, których za żadne skarby galaktyki byś nie rzucił:P
Cameelah, dzięki za ciepłe słowa, blog jest trochę bardziej pokręcony od artykułów, ale może nie zawiedzie Twoich oczekiwań;) Co do dziewczyn, których rzucić się nie da – nie mam wątpliwości, że takie istnieją:). Pozdrawiam, MM