Radosław Sobolewski
wislakrakow.com (fot. ASInfo)

Radek był tak zmęczony, że nie zauważył, jak dzielni Azerowie z nieokiełznanych gór Karabachu przeprowadzali w końcówce meczu z Wisłą atak za atakiem i tych celnych strzałów oddali trochę więcej niż jeden… A może to nie było zmęczenie? Może Radek, przekłamując statystyki, próbuje przekonać kibiców, że polska liga wcale nie jest NAJGORSZĄ LIGĄ ŚWIATA? I że porażki Lecha, Ruchu, Jagiellonii i Wisły (wszyscy przerżnęli! wszyscy!) wynikają z pecha? Gorszego dnia? Niekorzystnego układu planetarnego? Może to wroga działalność bobrów się do tego przyczyniła? Może bobry przyszły niepostrzeżenie na trening Wisły w wielkich ciemnych okularach i czapeczkach bejsbolówkach, jak Leo DiCaprio, gdy nie chce, by ktoś mu przeszkadzał, kiedy kupuje ziemniaki i śmietanę, wszyscy myślą sobie: a, to tylko bobry, nie będziemy ich wyganiać, są takie słodkie, Henryk Kasperczak – zupełnie nieświadom ich szpiegowskiej działalności – nawet jednego bobra pogłaskał, bo w Afryce z innymi zwierzątkami miał do czynienia, zresztą spróbujcie pogłaskać gazelę… a bobry w tym czasie robiły z treningu Radka i kolegów notatki, które natychmiast wysłały do Azerbejdżanu, dzięki czemu Azerowie z nieokiełznanych gór Karabachu mieli taktykę Wisły jak na patelni i tak byli bobrom wdzięczni, że odznaczyli ich honorowym obywatelstwem Azerbejdżanu? Może tak właśnie było?